|
W Galerii Otwarta Pracownia miała miejsce interesująca wystawa dwóch przyjaciół, artystów, Axela Gercke i Jacka Pasiecznego, zatytułowana "Wie geht's? (Jak tam?)". Artyści pochodzą z dwóch krajów, jakże odmiennych, wydawałoby się. Axel Gercke urodził się w Erlangen w Niemczech, a Jacek Pasieczny w Zamościu. Było im dane spotkać się kilka razy podczas studiów. Ze spotkań tych, wspólnej nauki u prof. Petera Angermanna, dzielenia razem pracowni, wzajemnego podpatrywania technik zrodziła się przyjaźń i współpraca. Obaj twórcy chcąc zrozumieć lepiej kraje,w jakich się znaleźli, poczuć pełniej ich atmosferę, nauczyli się języka- Axel polskiego, a Jacek niemieckiego. Obaj zainteresowali się także historią krajów, w których gościli. Niemiecki artysta zainteresował się Krakowem, miastem do którego przyjechał na stypendium, a także Gdańskiem, miejscem wielkich przemian politycznych. Natomiast Jacka Pasiecznego zainspirowała Norymberga, także miejsce studiów, źródło ciekawych, oryginalnych, inspiracji. Obaj malarze podchodzą do tematu, do zagadnienia miasta, środowiska, otoczenia, kraju, w którym się znaleźli, w sposób niezwykle odmienny, niecodzienny. Axel Gercke maluje widoki z Krakowa, ale nie pokazuje miasta, jego oficjalnego oblicza. Rzadko widoczne są tu ważne kulturowo i historycznie budynki, jeżeli już się pojawią, to jako tło. Nie są to popularne widokówki, tak bardzo już zbanalizowane i nudne, dostępne w każdym z kiosków, nie są to też obrazki mające cieszyć widza, wygodnie siedzącego w fotelu lub na kanapie w salonie. Artyście chodzi o coś zupełnie innego. Dąży on do ukazania atmosfery miasta, jego charakteru, najlepiej wyrażonego w banalnych, z pozoru scenkach, pozbawionych pompatyczności i dbałości o szczegółowe oddanie detalu miasta. Taką próbę widzimy w kilku obrazach Axela Gercke, prezentujących Kraków. Miasto zostało potraktowane jako tło, na którym scharakteryzowane zostało życie, niby banalne, ale prawdziwe i oddające, po części, charakter miasta. Ukazuje on nam rondo z nieco krzywymi latarniami, bo takie można w Krakowie znaleźć. Pokazuje nam Rynek krakowski i Sukiennice, przesłonięte częściowo przez ogromny walec i rozmaite materiały budowlane, a to przecież mogliśmy oglądać przez bardzo długi okres remontu tego głównego placu miasta. Widzimy także fragment szarej hali fabrycznej, prowizoryczne budy z falowanej blachy i czerwonego Fiata 126p, wskazujące nam, iż Kraków to nie tylko zabytki, ale też dzielnice przemysłowe, nie zawsze wyglądające estetycznie. Interesującą pracą niemieckiego malarza jest fragment półki ze sklepu monopolowego!!! Rozpoznać można nawet rodzaje alkoholu tan wystawione. To także jedno z oblicz miasta, dość taniego dla turystów z "Zachodu", dla których taki właśnie widok, nie zabytki, jest kuszący, nie wspominając tez o jego mieszkańcach, których uwagę taka półka przyciąga. W inny sposób ukazał Axel Gercke swoje wyobrażenie o Gdańsku, mieście tak ważnym dla współczesnej historii Polski. Namalował on serie widoków na gdański port i stocznię. Artysta poznał najnowszą historię Polski i wie jakie skojarzenia budzi u nas Stocznia Gdańska. Postanowił on ukazać ten wątek w odmienny sposób. Po swojemu podjął się dyskursu z historią naszego kraju oraz, po części, swojego- Niemiec, w którym zmiany nie odbyły się bez tego pierwszego kroku ku wolności, jakim były wydarzenia w Gdańsku. Wykonał serie widoków ogromnych dźwigów, które dla wielu nie stałyby się godnym tematem malarskim. Jednak dla artysty są one interesujące, fascynują go swoim ogromem. A zarazem ich widok u wielu od razu budzi skojarzenia z Gdańskiem, ze stocznią i z historią. Axel Gercke tworzy widoki na poły fotograficzne i będące zarazem pewną syntezą . Oddaje pewne widoki z wielką dokładnością godną hiperrealisty. Uproszczone motywy, sprowadzone do płaskich, zestawionych ze sobą plam, łączy często z malowanymi dokładnie, precyzyjnie elementami, co nadaje jego pracom wyjątkowy charakter. Malarstwo Jacka Pasiecznego jest odmienne. W porównaniu z pracami Gercke, kolorowymi, jasnymi, prace polskiego artysty są utrzymane w ciemnych, brudnawych barwach, nawiązujących do koloru rdzy czy betonu. Pasieczny namalował serię widoków. Można je nazwać także pewnymi wycinkami Norymbergii. Nie są to też widoki banalne, nie są to pocztówkowe ujęcia. Nie ma tu starego miasta, norymberskich kościołów, czy domu Durera. Na serii obrazów widzimy monumentalne, groźne w swojej skali i formie budowle z Luitpoldhaim, parku w Norymberdze, zaprojektowanym na potrzeby Nazistów! Ten duży kompleks budowli rozmieszczonych pośród zieleni, powstał miedzy 1933 a 1938 rokiem. Były one budowane jako symbol potęgi Narodu Niemieckiego pod przewodnictwem Nazistów. Budowle te nadal stoją, są udostępnione zwiedzającym. Są one ponurym świadectwem z przeszłości. Ilustrują historię Niemiec, pobudzają pamięć nie tylko mieszkańców Norymbergii. Artysta poprzez wybór takich właśnie fragmentów miasta, uświadamia nam, ze współczesne Niemcy, podobnie jak Polska, borykają się nadal ze swoją przeszłością. Mimo, że minęło już tyle lat, nadal pozostaje pamięć o tych czasach; pamięć na tyle ważna, bo niosąca ostrzeżenie. Budowle w Luitpoldhaim, takie jak mroczna, z ciemnymi arkadami, Luitpodl hall, wielki stadion i kompleks kongresowy, czy przypominający formą ołtarz pergamoński Zeppelinfeld, same w sobie uderzają widza swoją monumentalnością, skalą stworzoną nie dla zwykłego człowieka, a raczej dla wyimaginowanego nadczłowieka. Tego nadczłowieka nie ma, miejsca te są puste; nie ma tu także człowieka, bo te miejsca odpychają. Są one świadectwem chorej utopii, która doprowadziła do tragedii, która dotknęła nie tylko sąsiednie narody, ale przede wszystkim samych Niemców. Wystawa "Wie geht's? (Jak tam?)" nie jest zatem, jak by się mogło wydawać, banalnym zestawieniem fragmentów rzeczywistości, widzianych oczyma dwójki malarzy. Nie ma tu banału. Obaj artyści dokładnie obserwują kraje, w których się znaleźli, analizują rzeczywistość. W tych niekonwencjonalnych, pod względem ujęcia tematu, pracach zawarta została pewna prawda o dwóch narodach, różniących się od siebie, często w swojej historii zwaśnionych, a obecnie starających się przyjaźnie i twórczo współpracować w jednoczącej się Europie. Michał Hankus |